czwartek, 18 maja 2017

Zły Romeo | Leisa Rayven


Czasem trafia się na słabe książki. To normalne. Przecież nie wszystko każdemu musi się podobać i zdarza się przeczytać powieść, która totalnie nie przypada do gustu. Najgorzej jest jednak wtedy, kiedy nastawia się na coś dobrego. Na coś co trafi na listę ulubieńców, a niestety ląduje na tej, gdzie mieszczą się książkowe klumpy (tak, oglądam Anitę i tak, uwielbiam Więźnia labiryntu). Tak właśnie było w przypadku Złego Romea i muszę przyznać, że tytuł pasuje tutaj idealnie - zły nie był Romeo, ale cała ta książka.


Cassie to dziewczyna, która kiedyś została zraniona przez wybranka swojego serca. Próbuję o nim zapomnieć, aż okazuje się, że będą odtwórcami dwóch głównych ról w świetnie zapowiadającym się przedstawieniu. Dziewczyna postanawia być silna i uporać się w końcu ze swoją dawną miłością. Nie wie jednak, że Ethan ma co do nich zupełnie inne plany i chce ją odzyskać za wszelką cenę.

Ja naprawdę liczyłam, że ta książka przypadnie mi do gustu. Spodziewałam się lekkiego romansu, który przeczytam z przyjemnością i z chęcią wrócę do niego w przyszłości. Owszem, książkę czytałam w ekspresowym tempie, jednak z każdą stroną byłam coraz bardziej zażenowana i wciąż czekałam na jakiś zwrot akcji, którego sie nie doczekałam i zniesmaczona odłożyłam tę książkę.

W historii są przedstawione dwie osie czasowe. Przeplatana jest teraźniejszość z przeszłością, ale nie na zasadzenie niewielkich nawiązań. Wygląda to tak, jakby powstały dwie odrębne historie, które autorka postanowiła połączyć w jedną książkę. Również zarówno przeszłość, jak i teraźniejszość są przedstawione tylko z punktu Cassie, czyli głównej bohaterki, co chyba nie do końca było dobrym pomysłem.

Może zacznę od zalet tej powieści, bo jest ich o wiele mniej. Na plus muszę zaliczyć pojawiające się, chodź tylko w pierwszej części powieści, nawiązania do teatru. Mimo że było ich niewiele w porównaniu z tym, czego się spodziewałam, to wciąż jednak coś. Humor również tutaj zagościł i zdarzyło mi się roześmiać przy czytaniu. Ostatnia zaleta to zakończenie i mail Holta do Cassie. Szczerze mówiąc, właśnie on uratował odrobinę Złego Romea w moich oczach. Gdyby nie ten mail, moja ocena byłaby najprawdopodobniej niższa o jeszcze jedną gwiazdkę.


Skoro te nieliczne plusy mamy już za sobą, czas na tę gorszą część. Po pierwsze - Cassie. Ta dziewczyna była niewyobrażalnie irytująca. Jeszcze nigdy nie spotkałam bohaterki, która byłaby tak napalona. Serio. Tak jak pisałam na instagramie, nawet Anastasia z Grey'a była bardziej powściągliwa i taktowna. Cassie była dziewicą, której celem życia było zaciągnięcie Holta do łóżka. Panna Taylor na początku książki zostaje przedstawiona jako spokojna, typowa szara myszka, ale dosłownie po paru stronach rozwodzi się w pamiętniku na temat penisa Ethana. Jeju. Czytanie tych jej przemyśleń było czystą katorgą. W pewnym momencie było mi aż szkoda chłopaka i wcale się nie dziwię, że cały czas ją upominał i odciągał od siebie.

Kolejna irytująca rzecz to chemia, jaka niby była między bohaterami. Jak to wszyscy bardzo ją widzieli i była niesamowicie odczuwalna. Niemal na każdej stronie musiało zostać podkreślone to ogromne oddziaływanie bohaterów na siebie. Jak nie potrafili się przy sobie opanować i byli jak dwie bratnie dusze. Jest mnóstwo autorek i autorów, niekoniecznie romansów, którzy potrafią budować napięcie. Idealnym przykładem jest tutaj chociażby Remigiusz Mróz czy Cassnadra Clare. Gdy czytam ich książki, chemia między bohaterami jest wręcz namacalna i do przedstawienia jej nie jest potrzebne ciągłe o niej przypominanie. Niestety Leisa Rayven nie posiada tej umiejętności i gdyby o napięciu między bohaterami nie wspomniała, to w życiu był o nim nie pomyślała. 

Książka liczy sobie ponad czterysta stron, ale tak naprawdę to nic się w niej nie dzieje. W kółko powtarza się ten sam schemat: Cassie jest napalona, rzuca się na Holta, on nie chce się z nią przespać, ale zapewnia ją, że ma na to ochotę. Koniec i od nowa. Mimo że fabuła postępuję, to zmieniają się w niej tylko niuanse, które zostają przysłonięte przez główny wątek, jakim jest seks. Seks, seks i jeszcze więcej seksu. Współczuje dzieciom autorki, które w przyszłości będą chciały sprawdzić jakie "dzieło" stworzyła ich mama.

Gdy Ethan na nowo pojawia się w życiu Cassie, dziewczyna nie chce przyjąć go z powrotem, bo nie może wybaczyć mu czegoś, co zrobił w przeszłości. Cała książka zmierza do tego, aby czytelnik mógł odkryć tę wielką tajemnicę, ale zgadnijcie co. Nie jest ona odkryta! Jak się okazuje pani Rayven napisała aż trzy książki. Trzy książki o napalonej Cassie i biednym Ethanie. Chryste, nie wiem czy będę wstanie przeczytać jeszcze dwie kolejne, aby w końcu dowiedzieć się co to za sekret. Może po prostu po premierze poszukam spoilerów.

Zły Romeo jest zły, ale czyta się przyjemnie. Jego lektura na szczęście nie zajęła mi dużo czasu, więc nie mogę napisać, że go zmarnowałam. Nie mogę również zdobyć się na polecenie wam tej książki, więc czytacie ją na własną odpowiedzialność. Sama nie wiem, czy skuszę się na kontynuowanie tej serii. Może po premierze, gdy ktoś potwierdzi mi, że drugi tom jest lepszy od pierwszego, dam jej szanse. Na ten moment nie planuje do niej wracać i zaliczam ją do tych nieudanych.


★★★★☆☆☆☆

36 komentarzy:

  1. Dobrze, że piszesz o złych stronach, bo przynajmniej wiem na co się nastawiać, gdy będę po nią sięgać, a raczej sięgnę, bo mimo wszystko jestem jej ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na twoją recenzję, bo jestem bardzo ciekawa jak ty ją odbierzesz.:)

      Usuń
  2. Dostałam propozycję zrecenzowania tej książki... odmówiłam. I dostarczasz mi właśnie kolejnego powodu by rzecz - I chwała mi za to. Czytając Twoją opinię od razu przypomniało mi się moje spotkanie z książką Gail McHugh. Głupota, nimfomanię, problemami psychicznymi poganiała. Tyle, że w "Amber" pojawił się trójkąt. Oczywiście życie seksualne i wybory z nim związane to kwestia indywidualna, nie mnie oceniać, jednak sposób w jaki to zostało przedstawione... jezusienazarejskimatkoprzenajświętsza. Zniesmaczenie to, jak mam wrażenie zbyt małe określenie. Już nie mówiąc o tym, że obaj męscy bohaterowie niemal na każdej stronie mówili o tym jaka to główna bohaterka jest wspaniała, jak ją wielbią i czego by tam z nią nie zrobili. Gdyby nie fakt, że musiałam ją zrecenzować, rzuciłabym ją w cholerę. A myślałam, że będzie to zwykły romans...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam nic przeciwko takim wątkom, nie przeszkadzają mi w literaturze, ale znajmy granice dobrego smaku...

      Usuń
  3. Wydaje mi się, że zwariowałabym czytając tę książkę. Stanowczo mówię nie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z powodu właśnie takich książek cieszę się, ze zrezygnowałam z czytania obyczajowych YA albo takich, gdzie główny wątek kręci się wokół miłości. Od początku czułam, że z tą książką jest coś nie tak. Po samym tytule. Dobrze, że nawet nie zamierzałam jej czytać x"D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobry wybór! A do całego gatunku to zdarzają się naprawdę dobre książki jak chociażby Promyczek, którego teraz czytam.:)

      Usuń
  5. Dużo tej książki było na blogach, ale YA chyba już nie jest zupełnie moim gatunkiem. Mimo wszystko dobrze, że napisałaś taki post, bo inni będą wiedzieć, na co nie tracić czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam cię przed nią ostrzec.:)

      Usuń
  6. Ojoj a jednak książka nie jest aż świetna.
    Mi w sumie również sie wydawało, że musi być świetna, ale cóż sama jeszcze nie czytałam, więc może akurat mi by przypadła do gustu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, ale raczej małe są na te szanse.:D

      Usuń
  7. Oj tak, najgorzej jest, gdy nastawiasz się na coś naprawdę dobrego a jest kompletnie inaczej... :( @rozczytane rozczytane.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego zawsze czytam wszystko ostatnia - boję się rozczarowania :(

      Usuń
  8. Kupiłam te książkę swojej córce i ciekawa jestem czy jej się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że córka jest starsza, bo dla młodszych czytelników Zły Romeo się nie nadaje.:)

      Usuń
  9. Mam już dość książek z motywem dramatu Szekspira. Nie słyszałam o tej książce, a po twojej recenzji nie chciałabym jej przeczytać.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety temat już się trochę przejadł, bo w co drugiej książce się pojawia..

      Usuń
  10. No cóż, czasem tak bywa, że oczekujemy od książki czegoś więcej, a potem jest zderzenie z rzeczywistością. I niestety się rozczarowujemy. Ja też się właśnie "przejechałam" w taki sposób. Nie był to czas stracony, ale też nie dał mi takiej satysfakcji jak oczekiwałam. Po "Złego Romea" raczej nie sięgnę. Chyba nie mam ochoty czytać o napalonych nastolatkach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jest to najlepsza decyzja, jaką możesz podjąć.:D

      Usuń
  11. Czeka na półce, nie mam jednak czasu, żeby ją przeczytać:)
    Pozdrawiam
    My fairy book world

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech czeka, bo nie jest warta twojego czasu.:)

      Usuń
  12. Książkowe rozczarowania są najgorsze i łamią mi serce </3

    OdpowiedzUsuń
  13. Genialna recenzja! :D
    http://xkatilily.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak teraz pomyślę, że fanpage Coleen Hoover ją promował i myślałam sobie, że może będzie coś podobnego... cholera jasna :/ Mam wrażenie, że wszystkie te nowości są za wysoko oceniane, a potem pojawia się takie rozczarowanie :<
    Pozdrawiam :)
    Niebieskie Iskry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie na tej książce jest rekomendacja Colleen i teraz tylko się zastanawiam, jak dużo musieli jej zapłacić, żeby napisała te pozytywne słowa.:D

      Usuń
  15. O rany, słyszałam, że Zły Romeo to nie za dobra książka, lecz nie sądziłam, że jest aż tak straszna! Na szczęście od początku nie miałam zamiaru po nią sięgać, ale muszę ci powiedzieć, że twoja recenzja została tak świetnie przez ciebie napisana, że od razu poprawiła mi humor i nieźle się uśmiałam <3

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no to cieszę się, że udało mi się poprawić ci nastrój.:D

      Usuń
  16. Od dłuższego czasu "chodzi" za mną ta książka.

    Fajnie, że napisałaś o złych stronach, niemniej jednak, może w końcu się skuszę. :)


    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do mnie, będzie mi miło ^^

    http://nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa twojej opinii na jej temat.:)

      Usuń
  17. Również miałam ogromne nadzieje jeśli chodzi o tą książkę. Rzadko spotykam się z motywem teatru w książkach. Jednak słyszałam bardzo wiele negatywnych opinii na temat głównej bohaterki, dlatego muszę poważnie zastanowić się, czy aby na pewno chcę po nią sięgnąć...

    czytamogladampisze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnaś szybko przez nią przebrnąć, ale raczej nie będzie to satysfakcjonująca lektura. :/

      Usuń
  18. Początkowo bardzo chciałam przeczytać tę książkę. Jednakże po premierze naczytałam się wiele recenzji, które nie były jakoś szczególnie pozytywne. Każdy narzeka na irytującą bohaterkę, albo ogółem na całą historię. :p
    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście bohaterka była tragiczna i cała historia ciągnęła się jak flaki z olejem...:D

      Usuń
  19. No to mnie zmartwiłaś, bo chciałam ją przeczytać ;/

    Pozdrawiam ;)
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz przeczytać, a może tobie przypadnie do gustu. :D

      Usuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia