czwartek, 11 stycznia 2018

Najgorsze książki przeczytane w 2017 roku


Rok 2017 dobiegł końca już jakiś czas temu, a skoro poczułam ogromną ochotę, aby napisać coś na bloga, to czemu nie skupić się na jakimś podsumowaniu poprzedniego roku. Bardzo lubię czytać tego typu posty, gdzie dzielicie się najlepszymi i najgorszymi książkami, więc nie będę gorsza i też taki przygotuję, a co! Na pierwszy ogień idą gnioty, bo lubię być hejterką, don't judge me. 


Miejsce pierwsze i tytuł najgorszej książki, jaką przeczytałam w tym roku, otrzymuje Projekt mąż autorstwa pani Aleksandry Krupy. Krótka (na szczęście), z niesamowicie irytującą bohaterką, historia, z której można było stworzyć coś naprawdę ciekawego. Niestety w tym przypadku został jedynie zmarnowany potencjał na świetną opowieść, a wyszła pseudopsychologiczna opowiastka o nieszczęśliwej kobiecie, zagubionej w tak okrutnym świecie. Niby tylko niecałe 200 stron, a wymęczyłam się jak nigdy.

Kolejne rozczarowanie tego roku, które było tak bardzo zachwalane na lubimy czytać to Lato Eden. W przypadku tej książki chyba nie powinnam już nic pisać, bo wylałam na nią takie wiadro hejtu w swojej opinii, że nawet ona zasługuje już na spokój. W wielkim skrócie: infantylna młodzieżówka, z płaskimi bohaterami i supergwiazdą Eden, która przedstawia najbardziej toksyczną przyjaźń z jaką możecie się spotkać. Koszmar, a po więcej negatywów odsyłam do recenzji.

Długo zastanawiałam się czy w tym rankingu umieścić Złego Romea czy Bez uczuć i aż przeczytałam sobie posty na ich temat, aby przypomnieć sobie, która wywołała więcej moich negatywnych emocji. Ostatecznie wygrało Bez uczuć, a Zły Romeo obronił się wątkiem teatru, który jako jeden z niewielu mi się w nim podobał. Wracając do zwycięzcy. Szczerze mówiąc na ten moment nawet do końca nie pamiętam o czym była ta książka, a to już mówi samo za siebie. Powtarzalny romans, z "wielką' miłością bijącą od pierwszych stron. Nieautentyczny, niewarty waszego czasu.

No i na koniec zostawiłam sobie książkę, która nie była aż taka zła jak trzy poprzednie, ale zasłużyła, aby się tu znaleźć. Mowa o Skazie, Zbigniewa Zborowskiego, czyli kryminale, który czytałam w sierpniu. Tutaj również, jak w przypadku Bez uczuć, średnio pamiętam konkretne wydarzenia. Jedyne co przychodzi mi na myśl, gdy przypominam sobie tę książkę to przewidywalne zakończenie i brak jakiejkolwiek akcji oraz budowania napięcia, a te trzy rzeczy to podstawa dobrego kryminału, którym Skaza niestety nie jest. Może dla kogoś, kto nie miał styczności z tym gatunkiem przypadnie do gustu, jednak osoba z nim zaznajomiona będzie rozczarowana.

Powiem wam w sekrecie, że cztery złe książki na sześćdziesiąt pięć przeczytanych to naprawdę nie jest tak źle. W najbliższej przyszłości pojawi się ta milsza część podsumowania, w której opowiem wam trochę o tych najlepszych pozycjach z ubiegłego roku. Tymczasem jeśli chcecie się dowiedzieć, co ogólnie udało mi się pochłonąć w 2017 to zapraszam do zakładki o tej nazwie. Tam macie zaktualizowaną listę przeczytanych lektur w każdym miesiącu. Uściski.

12 komentarzy:

  1. Jeeej w końcu ktoś kto zgadza się, że Lato Eden bylo tragiczne! Yo jest mija najgorsza przeczytana książka w 2017 🙈

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    Bookwormpl.blogspot.com 😄

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam żadnej z tych książek i teraz już wiem czego unikać😊

    OdpowiedzUsuń
  3. czytałam tylko Lato Eden i jak dla mnie była średnia

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam żadnej z wymienionych książek :) A ze swojej listy przeczytanych tytułów w tamtym roku nie potrafię wybrać jakiegokolwiek najgorszego :D Więc się cieszę ^^
    Pozdrawiam i obyś w tym roku nie trafiła na żadną złą książkę :) Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  5. Uff, na szczęście nie trafiłam na żadną z tych książek :) Ale masz rację, stosunek złych książek do dobrych faktycznie jest całkiem dobry więc nie ma co narzekać, wiadomo że zawsze trafia się jakieś buble :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Bez uczuć" Mii Sheridan? Nie czytałam, ale przeczytałam trzy inne książki tej autorki i w sumie żadna z nich nie podbiła mojego serca. U mnie lądują na półce "wciągających czytadeł o których szybko się zapomina". Czyta się dobrze, ale w sumie poza rozrywką niczego do życia nie wnoszą :) Czasem człowiek potrzebuje coś takiego przeczytać :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Bez uczuć" i "Zły Romeo" również nie zrobiły na mnie szału.
    "Skaza" ogółem nie przypadła mi do gustu... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najpierw muszę pogratulować pięknego wyniku czytelniczego! Na szczęście nie czytałam żadnej z tych złych książek, więc nadal będę omijać je z daleka. A Tobie życzę, abyś w tym roku także trafiła na niewiele gniotów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Żadnej z podanych przez ciebie książek nie czytałam, ale próbowałam podejść do Złego Romea i nie mogłam przejść dalej niż przez pierwszy rozdział, nie wiem czemu, tzn wiem czemu narracja mi nie odpowiadała już na pierwszych stronach, ale jestem w sumie ciekawa historii to może jak kiedyś będzie mi się bardzo nudziło, czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Po Twoich recenzjach już wcześniej odrzuciłam te książki i nie żałuję :D

    Pozdrawiam!
    Niebieskie Iskry

    OdpowiedzUsuń
  11. Po przeczytaniu Twojego posta naszła mnie ochota, żeby i taki stworzyć u siebie :) Większość z wymienionych przez Ciebie tytułów jeszcze nie czytałam. Ale przynajmnije teraz wiem, żeby nie marnować czasu na nie :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Żadnej z nich nie czytałam, chociaż miałam Lato w planach. Po tym co napisałaś nie żałuję jednak, że tego nie zrobiłam.
    xoxo
    L. (https://slowotok-laury.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia