czwartek, 31 sierpnia 2017

W linii prostej - Damien Boyd


Mój sierpień zostanie chyba ogłoszony miesiącem kryminałów. To już kolejna książka tego gatunku, którą miałam okazję czytać w tym miesiącu. Z każdą nową pozycją staję się coraz bardziej wybredna, bo zaczynam lepiej poznawać sztukę dobrego kryminału. Pozostaje więc pytanie, czy W linii prostej sprostała moim oczekiwaniom.

Przyjaciel naszego głównego bohatera ginie w wypadku górskim. Odpada od skały i spada z kilkudziesięciu metrów prosto w stronę śmierci. Sprawa wydaje się być prosta - ot wypadek przy pracy jakich wiele, jednak Nick Dixon nie wierzy, że tak doświadczony wspinacz mógł po prostu odpaść od skały. Postanawia na własną rękę zająć się tą sprawą i odkryć kto mógł maczać palce w tej tragedii.

Kolejny kryminał, kolejne morderstwo i kolejna sprawa do rozwiązania. Dziwne, że ten gatunek jakimś cudem się nie nudzi, bo przecież w każdej książce tego typu chodzi o to samo. Jednak to, co odróżnia je na tle innych to styl autora oraz pomysł na rozwiązanie zagadki, który w tym przypadku jest naprawdę bardzo ciekawy i oryginalny, ale może zacznijmy od początku.

W linii prostej to bardzo króciutka książka i szczerze mówiąc trochę się tego obawiałam. Jeśli śledzicie mnie trochę dłużej pewnie wiecie, że ja nie przepadam za tak krótkimi historiami i o wiele chętniej sięgnę po grubaska, z którym mogę spędzić kilka dni. Wtedy czuję, że zanurzam się w stu procentach w losy wykreowanych bohaterów. Krótkie książki mają to do siebie, że pochłania się je szybko i nie ma w zasadzie czasu na jakieś bliższe zżycie się z czymkolwiek i kimkolwiek, stąd moje obawy, które po części się potwierdziły. Zabrakło mi w tej powieści informacji na temat głównego bohatera, który wydaje się być sympatyczną, ale nie dającą sobie w kaszę dmuchać osobą. Bardzo chciałabym go bliżej poznać niestety na tak niewielkiej ilości stron nie wystarczyło na to miejsca. Szkoda, ale liczę, że w kolejnych częściach dowiem się czegoś więcej na temat Nicka Dixona. 

Z drugiej strony w tej książce działo się niesamowicie dużo i wciąż nie wiem jak udało się to autorowi osiągnąć. Od pierwszych stron rozpoczyna się śledztwo, a właściwie to dwa śledztwa prowadzone równocześnie - jedno te oficjalne, dotyczące napadów na domy niedawno zmarłych ludzi, a drugie te prywatne, z którym Dixon mierzy się samodzielnie. Chodź ważniejszym dla fabuły tej książki jest oczywiście to drugie, to pierwsze jest równie ciekawe i intrygujące. Połączenie tych dwóch spraw okazało się strzałem w dziesiątkę i sprawiło, że nie miałam nawet chwili na odetchnięcie i cały czas w skupieniu musiałam, i chciałam, śledzić kolejne wydarzenia i poczynania policjantów.

Rozwiązanie całej zagadki dotyczącej dziwnej śmierci Jake'a Fayter'a jest zaskakująco oryginalne. Nie napiszę wam oczywiście o co dokładnie chodzi, bo czytanie tej książki byłoby wtedy bez sensu, jednak po prostu muszę zaznaczyć, że nie spotkałam się jeszcze z takim motywem popełnienia morderstwa, bo nie oszukujmy się ta książka jest kryminałem, więc również logiczne jest to, że Jake sam nie odpadł od tej skały. Przyczyna tej tragedii okazuję się być zarówno czymś dziwnym jak i zabawnym, osoby, które znają już tę historię będą wiedziały o co mi chodzi.

Nowy kryminał od wydawnictwa editio black to pozycja idealna dla miłośników szybkiej akcji, uwielbiających konkretne wydarzenia pozbawione zbędnych opisów. Powinien zadowolić również bardziej zaawansowanych miłośników tego gatunku, bo jego zakończenie jest nieszablonowe. Mnie zaskakująco przypadł do gustu i już nie mogę się doczekać kolejnych tomów.
Za książkę dziękuję wydawnictwu editio black. 

12 komentarzy:

  1. Trochę mnie razi to sformułowanie "odpaść od skały". Tak się w ogóle da? Nie lepiej brzmiałoby, że po prostu spadł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat to sformułowanie jest wzięte prosto z okładki książki i mnie również po części śmieszy haha XD

      Usuń
    2. Cóż, alpinistą nie jestem, ale to jest trochę dziwne xD

      Usuń
  2. Ja również nie przepadam za krótkimi książkami uważam o nich to samo co ty. Ale książka wydaje się dość ciekawa ,więc mam nadzieję, że będę miała w najbliższej przyszłości przyjemność sięgnięcia po nią. Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie https://ksiazkialeksandry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Spodobało mi się, że są tutaj dwa śledztwa. Chyba jeszcze nie czytałam książki z takim zabiegiem :) Koniecznie muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również liczyłam, że dowiem się więcej na temat głównego bohatera :) Ale całość oczywiście na plus.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tyle akcji w tak krótkiej książce? Muszę się przekonać :D
    Świetna recenzja! ;-)

    Pozdrawiam ;)
    febliki

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi to strasznie ciekawie, a jako że to krótka książka, to dobra taka na jeden miły wieczór. Fakt, to ciekawe, że kryminały się nie nudzą, z drugiej jednak strony nigdy nie mamy pewności co autor tak naprawdę wykombinuje :D

    Pozdrawiam!
    Cozy universe

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie ostatnio też więcej kryminałów czy thrillerów na tapecie :D Chętnie bym to przeczytała, ale mam tyle swoich na liście do przeczytania,że braknie mi czasu, a szkoła za pasem :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Super recenzja :*
    Jakiś czas temu miałam fazę na kryminały, ale na razie mi przeszło :) Może jak wróci mi ochota, sięgnę po tę książkę.
    Pozdrawiam, Ola
    bookwithhottea.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się z Tobą co do fabuły, formy książki i zdecydowanie co do zakończenia, ale co do komisarza mam mieszane uczucia. W moim odczuci komisarz jest raczej szorstki, czasem wręcz antypatyczny, ale za to cholernie inteligentny, uważny i znający się na swojej robocie, więc zapewne chętnie sięgnę po następny tom.
    Pozdrawiam
    http://ksiegozbiorczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia