sobota, 3 czerwca 2017

Lato Eden | Liz Flanagan


Po książkach młodzieżowych zazwyczaj nie spodziewam się wiele. Traktuje ja jako miłe przerywacze, przy których mogę spędzić kilka godzin. Lato Eden miało być właśnie jedną z takich książek - niewymagającą, z nutką tajemnicy, która nie pozwoli mi odłożyć jej na półkę, ale czy rzeczywiście taka była?

Jess i Eden różnią się jak ogień i woda, ale mimo tego są najlepszymi przyjaciółkami. Pierwsza z nich jest nieśmiałą gotką, a druga przebojową blondynką uwielbianą przez wszystkich. Gdy idealna Eden znika, wszyscy ludzie w mieście angażują się w poszukiwania, jednak to Jess zależy najbardziej na odnalezieniu przyjaciółki. Razem z jej chłopakiem Liamem rozpoczynają śledztwo, które ma ich zaprowadzić do ukochanej osoby.

Po przeczytaniu opisu stwierdziłam "okej, to może być ciekawa, wciągająca lektura". Motyw uciekającej przyjaciółki i próba jej odnalezienia to coś, co od razu skojarzyło mi się z Papierowymi miastami, ale nie chciałam jej przez to spisywać na straty. Jestem świadoma, że na ten moment bardzo ciężko jest o oryginalną historię, więc byłam w stanie przymknąć na to oko i czytałam dalej. Niestety nie była to dobra decyzja i stopień mojej irytacji z każdą stroną się pogłębiał. 

W tej książce autorka postawiła przede wszystkim na przedstawienie, w jej mniemaniu, idealnej przyjaźni. Chciała ukazać jak wiele Jess jest w stanie zrobić dla Eden, bo w końcu są przyjaciółkami. Liz Flanagan trzeba przyznać, że coś się jej udało. Wykreowała wzór przyjaźni, ale tej najbardziej wyniszczającej i toksycznej. Nie rozumiem jak w książce dla młodzieży można ukazać tak okropną relację i podnosić ją do rangi przyjaźni. Jess cały czas żyła w cieniu Eden, obsesyjnie się jej podporządkowywała i nie potrafiła powiedzieć nic złego na jej temat. Stawiała jej dobro ponad swoim, podkreślając jak bardzo Eden jest pokrzywdzona i należy się jej uwaga całego świata, a Eden zamiast to docenić to chciała więcej i więcej. Nie wiem czy znacie serial, bądź książki Pretty Little Liars, ale Eden była taką typową Ali z pierwszych części czy odcinków. Rozpieszczona piękność nie patrząca na nic innego poza czubkiem swojego nosa. Rozkazywała każdemu jak chciała i wszyscy musieli być zawsze na jej zawołanie. Nie ważne, że koleżance podobał się chłopak od zawsze, przecież tylko Eden się on należy. Co z tego, że Jess miała wypadek, który wpłynął na jej psychikę, przecież Eden ma gorzej, bo siostra ją denerwuję. Myślałam, że rzucę tą książką o ścianę, gdy ciągle czytałam o tym jak bardzo Jess jest głupia. Nie widziała, że jest perfidnie wykorzystywana i ślepo maszerowała za Eden, jak osoba totalnie pozbawiona godności, a to jej ciągłe powtarzania "Eden to, Eden tamto" przyprawiało mnie o ból głowy. W pewnym momencie obiecałam sobie, że jak ktoś jeszcze raz powie Eden to zacznę to liczyć. Finalnie tego nie zrobiłam, ale na te trzysta stron, mniej więcej połowa to było zachwalanie tytułowej bohaterki. Koszmar.


Książka miała być "pełna napięcia i emocji", a większe emocje odczuwałam przy piciu wody przez słomkę podczas lektury. W tej powieści nie działo się nic szczególnego, co mogłoby mnie zaskoczyć. Każda tajemnica, która się tam pojawiała, była tak banalna, że od razu wiedziałam o co chodzi, ale musiałam przeczytać kolejne pięćdziesiąt stron, żeby swoje przypuszczenia potwierdzić. Ciągłe urywanie zdań w ważnym momencie, aby rozbudzić ciekawość, wprawiało mnie tylko w niepotrzebną irytację. Miałam wrażenie, że dostałam książkę dla idiotów, którzy nie potrafią dodać dwa plus dwa. Może po prostu przeczytałam tego wszystkiego w swoim życiu za dużo, ale po takich rekomendacjach na tyle okładki to ja się spodziewałam czegoś chodź trochę lepszego.

Lato Eden rozgrywa się w ciągu jednego dnia. Tytułowa bohaterka nie wraca na noc do domu i na drugi dzień od samego rana rozpoczyna się wielkie poszukiwanie. Pominę już fakt, że zazwyczaj policja nie rozpoczyna śledztwa po dziesięciogodzinnej nieobecności szukanej, ale okej, to tylko nastolatka, więc mogli zastosować szczególne okoliczności. Mimo że jest to, tak jak pisałam wyżej, jeden dzień to rozdziały przeplatają się z opowieściami o przeszłości. Cała historia ukazana jest z perspektywy Jess i to właśnie ona zapoznaje czytelnika zarówno z bieżącymi wydarzeniami jak i tymi, które miały już miejsce. Cieszę się, że autorka napisała również trochę o tym jak wyglądały relacje obu dziewczyn przez zniknięciem Eden. Rozbudowało to tę historię i w pewnym stopniu ją uratowało. Wściekałam się niemiłosiernie, ale mogłam chodź trochę odpocząć od wszechobecnego poszukiwania tytułowego ideału.

Pomijając zapatrzenie w Eden, Jess była naprawdę w porządku bohaterką. Gdyby wcześniej zrozumiała swoją sytuację, to na pewno jej postać rozwinęłaby się w pozytywny sposób. Wciąż liczyłam, że się otrząśnie i zauważy, że Eden nie jest tak cudowna, jak jej się wydaje. Przyjąć to do świadomości pomógł jej Liam, za  co jestem mu ogromnie wdzięczna. W pewnym momencie lektury miałam nawet nadzieję, że oboje zrzucą z jakiegoś klifu tę zapatrzoną w siebie nastolatkę, co ku mojemu rozczarowaniu się nie wydarzyło.

Jedyne co podobało mi się w tej książce to fakt, że przeczytałam ją bardzo szybko. Zajęła mi kilka godzin i z ulgą mogłam ją zamknąć i odłożyć na bok. Prosty styl pisania autorki ułatwił mi przebrnięcie przez tę historię i cieszę się, że nie zmarnowałam na nią zbyt dużo czasu. Rozczarowała mnie bardzo i teraz pozostaje mi tylko jak najszybciej o niej zapomnieć.
☆☆☆☆
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Anielce, organizatorce booktoura <3

41 komentarzy:

  1. Zwróciłam uwagę na tę książkę tylko dlatego, że mam okładkę jak Kochając pana Danielsa. Przez chwilę zastanawiałam się czy warto ją przeczytać, ale twoja opinia utwierdziła mnie, że nie warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo że okładka podobna, to w żadnym stopniu nie dorównuje Kochając pana Danielsa. Nie marnuj na nią czasu.:)

      Usuń
  2. Jak dla mnie była to całkiem spoko książka, ale nic nie więcej. Nie wywołała we mnie większych emocji, oprócz irytacji nad zachowaniem Eden. Z kolei Jess polubiłam, chociaż nie potrafiła się docenić. Wątek z Liamem mnie wkurzał. Raczej nie jest to książka dla mnie, ale w swojej recenzji polecałam ją fanom gatunku, choć po twojej recenzji widzę, że chyba jednak się pomyliłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jess dało się polubić, gdyby nie fakt, że właśnie nie potrafiła się docenić. Chodź młodzieżówek czytam sporo to ta była tragiczna.. :/

      Usuń
  3. Okładka tej książki gdzieś mi się przewinęła i nawet zastanawiałam się nad jej kupnem, ale teraz już raczej tego nie zrobię. Po pierwsze, na chwilę obecną mam dosyć młodzieżówek, a po drugie pewnie strasznie denerwowałaby mnie relacja między bohaterkami. Także jestem na nie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka jest piękna, ale po twojej opinii nie chcę mieć z tą książką do czynienia. Fajnie, że nie kryłaś swoich emocji tylko napisałaś co czujesz, bo dzięki temu ostrzegłaś mnie przed czytelniczym bublem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam cię uchronić. :)

      Usuń
  5. Nie będę oryginalna, zacznę komcia tak jak wszyscy: okładka jest cudowna *.* Szkoda, że treść już nie. :p Zupełnie nie mam ochoty na tę książkę, więc bez obaw zapytam: no i co z tą zaginioną? Odnalazła się? Bo tak mnie to zastanawia, gdzie ona musiała być i co robić, że całość trwała jeden dzień. ¯\_(ツ)_/¯

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SPOJLER!
      Księżniczka uciekła sobie do lasu z butelką jakiegoś alkoholu, żeby pomyśleć o życiu i przy okazji połknąć tabletki. Szkoda tylko, że stchórzyła i jednak tego nie zrobiła...

      Usuń
  6. Do tej pory trafiałam na same niezwykle pozytywne recenzje dotyczące tej książki, więc Twoja bardzo mnie zaskoczyła. Teraz zastanawiam się jednak, czy tego chcę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama byłam zdziwiona gdy przejrzałam opinie na lubimy czytać. Nie wiem czym ludzie się tak zachwycają.:/

      Usuń
  7. Widziałam już kilka razy tę książkę, ale w sumie nie wiedziałam, o czym ona jest. Twoja recenzja jest pierwszą, na którą udało mi się trafić. Może sięgnę po tę powieść jedynie z ciekawości, czy będę nią równie rozczarowana jak Ty, czy może jednak troszkę mi się spodoba. Nie zrobię tego jednak w najbliższym czasie.
    Pozdrawiam i obserwuję xx
    http://slowoposlowie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście nieźle trafiłaś, jeśli jest to pierwsza recenzja tej książki, którą czytasz.:D
      Cieszę się również, że zostajesz u mnie na dłużej. :)

      Usuń
  8. Młodzieżówki cieszą się u mnie negatywną opinią, więc na pewno po taką nie sięgnę. Chyba się starzeję...
    zapraszam do siebie KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może to kwestia coraz słabszego poziomu w tych książkach. :)

      Usuń
  9. Hmm, mnie z kolei się podobała ta książka ;p Owszem, miała kilka niedociągnięć, ale ogólnie była spoko jak dla mnie :D Ale każdy ma inny gust ^^

    zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie i cieszę się, że tobie przypadła do gustu. :)

      Usuń
  10. Nie czytałam, wiele o niej słyszałam i każdy ma inne zdanie. Myślę, że sięgnę by sama dowiedzieć się jaka jest.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest zawsze najlepsze wyjście. :)

      Usuń
  11. Dziękuję za przestrogę - teraz gdyby ta książka jakimś cudem wpadła mi w ręce szybko ją od siebie odsunę. Tematyka niezbyt dla mnie pociągająca, a jeśli tym bardziej nieciekawa dla Ciebie, to ja już dziękuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam uchronić cię przed marnowaniem czasu. :)

      Usuń
  12. Po pierwsze co mi się w tej książce nie podoba to to, że okładka jest taka sama jak okładka "Kochając Pana Danielsa" :( Nie miałam zamiaru sięgać po tę książkę, a Twoja recenzja mnie tylko utwierdziła w tym przekonaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam wyżej: Lato Eden nawet w małym stopniu nie dorównuje Kochając pana Danielsa.:)

      Usuń
  13. Dopiero co przeczytałam bardzo pozytywną recenzję tej książki. Wiadomo, zdania bywają podzielone :-) Teraz chyba sama będę musiała przeczytać i sprawdzić jak mnie przypadnie do gustu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że bardziej niż mi.:)

      Usuń
  14. Ta ksiązka juz jest na mojej czytelniczej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Twoja opinia o tej książce jest chyba pierwszą negatywną jaką czytam. xD
    Ja tam uważam, że wątek przyjaźni w książce nie był toksyczny i to ta przyjaźń między bohaterkami była jednym z elementów, które podobały mi się najbardziej. ;)
    Bo owszem - Jess trochę przekładała swoje sprawy ze względu na Eden, ale Eden również była dla niej dobrą przyjaciółką - troszczyła się o nią po tym niemiłym incydencie (nie chcę przez przypadek nikomu zaspoilerować xD).
    Ale wiadomo - każdy ma inny gust. :)
    Pozdrawiam! :)
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze musi być ten pierwszy raz. :D
      Oj żeby tylko przekładała dobro Eden nad swoje to nie byłoby problemu. Ona nie potrafiła nic zrobić bez aprobaty tej drugiej. A co do Eden to tylko raz zanotowałam pozytywne zachowanie w stosunku do Jess - głównie ją dołowała. Cieszę się, że tobie się podobała, nie możesz jej zaliczyć do porażek a do duży plus. :)

      Usuń
  16. Czekałam na nią, chciałam ją przeczytać, ale teraz... chyba szkoda marnować czas.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ooo dobrze wiedzieć :) Miałam kupić ją córce. Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  18. A miałam ochotę na tę książkę! No cóż, już nie mam :D Podoba mi się okładka, ale obawiam się, że to byłby jedyny plus :/
    Pozdrawiam <3
    Niebieskie Iskry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka rzeczywiście prezentuje się bardzo ładnie, ale serio jest to jedyna zaleta tej książki.:D

      Usuń
  19. Szkoda, że książka Cię rozczarowała, ale nie zawsze trafiamy na te najlepsze. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zdrowo jest czasami przeczytać coś złego. :)

      Usuń
  20. "Miałam wrażenie, że dostałam książkę dla idiotów, którzy nie potrafią dodać dwa plus dwa" - cóż, w takim razie chyba jestem idiotką, bo mnie się podobała :P
    Według mnie przyjaźń Jess z Eden nie była toksyczna (bo zauważ, że przed wypadkiem/historią z siostrą Eden dziewczyny miały wspaniałe relacje), a zarzut, że Eden jest rozwydrzona/rozpieszczona, jak dla mnie nie ma ani rąk, ani nóg - ciężko jest sobie wyobrazić/ogarnąć umysłem jej stratę, a gdy doda się do tego przerażające, zjadające duszę wyrzuty sumienia... I nie chodzi tu tylko o sprawę z siostrą - pamiętaj, że to co spotkało Jess według Eden także było jej winą. Co do Liama zaś... Czy Eden była egoistą, bo zaczęła się spotykać z chłopakiem, który jej się podobał? No weź, bez przesady ;) Zwłaszcza że Jess szła w zaparte i na liczne pytania przyjaciółki odpowiadała, że Liam po prostu ją ciekawi, ale absolutnie nie interesuje w kontekście romantycznym.
    No ale cóż, nie wszystko musi się podobać każdemu, prawda? ;)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja się cieszę na takie komentarze, które pozwalają na jakąś rozmowę na temat książki!
      Fragment, który zacytowałaś dotyczył tego, że wszystkie tajemnice zawarte w książce były banalne i łatwe do przewidzenia. To stwierdzenie, broń Boże, nie miało urazić osób, którym książka się podobała, więc jeśli cię to obraziło, to przepraszam.:)
      Nie zgodzę się co do wspaniałość przyjaźni tych dwóch dziewcząt. Eden była wredną egoistką na długo przed wypadkiem jej siostry. Gdyby zmieniła się po nim, w zupełności bym to zrozumiała, jednak od samego początku była okropna. Ich relacja rownież nie była dobra, wydaje mi się, że w przyjaźni o to chodzi, żeby obie strony były na "równym poziomie", a nie jedna dominuje i jest tą "lepszą". Z tego co sobie przypominam to Eden tylko raz spytała czy Jess podoba się Liam i zbytnio nie zwróciła uwagi na reakcję przyjaciółki. Poza tym, skoro były tak świetnymi przyjaciółkami, to powinna być świadoma tego, kto podoba się Jess.
      Mimo wszystko cieszę się, że ta książka przypadła ci do gustu. To jest piękne w literaturze, że każdy może znaleźć sobie coś, co mu się spodoba. Mnie niestety Lato Eden nie porwało, ale tak po prostu bywa.:)

      Usuń

Copyright © 2016 oddam ci książkę , Blogger