środa, 3 maja 2017

The call. Wezwanie | Peadar O'Guilin


The call to książka, którą okrzyknięto nowymi Igrzyskami śmierci. Cała tajemnica, jaką otoczony był ten tytuł, sprawiała, że miałam ogromną ochotę sprawdzić o co chodzi z tą nowością. Gdy tylko do mnie przyszła byłam niesamowicie podekscytowana, a do tego jeszcze ta nieziemska okładka, która cały czas przyciągała mój wzrok. Tylko czy treść dorównuje tej wspaniałej oprawie?


Główną bohaterką tej powieści jest Nessa. Dziewczyna, jak większość osób w jej wieku, uczęszcza do szkoły przetrwania, która ma na celu przygotować ją na Wezwanie. Nastolatkowie w różnym wieku przez cały okres dojrzewania są świadomi, że mogą w każdym momencie zniknąć. A znikają zawsze na trzy minuty i cztery sekundy. Tylko niewielkiej części z nich udaje się wrócić z krainy Sidhe - krwiożerczych Wróży, którzy polują na wezwane nastolatki. Nessa od samego początku wie, że chce przeżyć, jednak jak ma to zrobić, gdy choroba nóg nie pozwala jej na ucieczkę?

Przyznam się, że zanim zaczęłam czytać tę książkę, zapoznałam się z kilkoma opiniami na jej temat. Z tego co zauważyłam zdania są dość mocno podzielone. Część osób bardzo ją zachwala, a druga połowa wręcz przeciwnie, uważa, że jest to nieudolne połączenie wszystkich serii młodzieżowych, które ukazały się w ostatnich latach. Ja znajduję się gdzieś pośrodku tych dwóch grup i już piszę dlaczego.

Pomysł, jaki autor miał na tę książkę, bardzo mi się spodobał. Nastolatkowie zostają wezwani do magicznej krainy Sidhe na trzy minuty i cztery sekundy, jednak po drugiej stronie czas ten płynie w zupełnie inny sposób. Aby przeżyć trzeba wykazać się niesamowitym sprytem, ale również odrobiną szczęścia, bo inaczej do świata ludzi zostaną odesłane tylko szczątki wezwanej osoby. Mimo, że idea wezwań kojarzyła mi się lekko z osławionym pudłem z Więźnia labiryntu, to wciąż byłam zainteresowana tym, co autor wymyślił w swojej książce.


Cały świat tej powieści zapowiadał się naprawdę genialnie. Sidhe to stworzenia z którymi jeszcze nigdy nie spotkałam się w literaturze, więc można uznać ich za powiew świeżości i naprawdę liczyłam, że ta pozycja będzie właśnie czymś nowym wśród znanych nam wszystkim schematów. Z jednej strony taka była, ponieważ otrzymałam historię, która mnie zaciekawiła, jednak z drugiej cały czas mi coś w niej nie grało. Brakowało mi głębszego wejścia w tę rzeczywistość, która miała ogromny potencjał. Przez całą lekturę miałam wrażenie, że autor tylko powierzchownie przedstawia mi świat, tak jakby sam do końca nie był pewny, w którą stronę chce go rozbudować. Przez to książka w moich oczach wydała się niedopracowana, pisana wręcz od niechcenia.

Z bohaterami również nie potrafiłam się bliżej zaprzyjaźnić. Są oni kreowani na postacie jednotwarzowe, które od początku do końca albo są w stu procentach dobre albo złe. Oczywiście pojawia się kilka wyjątków, które potrafią zaskoczyć zmianą strony po której walczą, jednak większość z nich łatwo rozszyfrować już po kilku stronach. Do samego końca miałam nadzieję na jakiś zwrot akcji, który pozwoli mi zmienić zdanie i który pokaże, że się myliłam. Jak możecie się domyślić nic takiego niestety nie nastąpiło. Skłamałabym jednak, gdybym napisała, że żaden bohater nie zdobył mojej sympatii. Owszem tacy się pojawili, ale po zamknięciu książki od razu zapomniałam o ich losach.

Powieść ta nie jest pozbawiona zalet, a jedną z nich jest zdecydowanie klimat. Mroczna i brutalna otoczka cały czas towarzyszy bohaterom. Nic nie jest tutaj idealizowane, a krew leje się strumieniami. Autor nie oszczędzał mi opisów zmasakrowanym ciał wezwanych nastolatków i cały czas podkreślał, że taki los może spotkać każdego. Dlatego nie polecam przywiązywać się do jakiegokolwiek bohatera, bo bardzo prawdopodobne jest to, że za kilka stron zginie podczas Wezwania. Cieszę się, że O' Guilin poszedł właśnie w tę stronę i nie zaserwował mi kolejnej uroczej opowieści dla młodzieży, w której dobro zawsze zwycięża nad złem, a giną tylko ci źli. 

Mówi się, że nie powinno się oceniać książki po okładce, ale muszę tutaj o niej wspomnieć. Wydawnictwo Czwarta Strona spisało się znakomicie i oprawa graficzna The call jest zachwycająca. Nie da się przejść obok tej powieści obojętnie. Złoty tytuł  przepięknie mieni się w słońcu, a malutkie czaszki zamiast cyfry zero w numeracji stron są genialnym detalem. Musicie przyznać, że o wiele przyjemniej czyta się książkę, gdy oprócz interesującej treści posiada również śliczne "opakowanie".

The call jest książką dobrą. Myślę, że dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z tego typu literaturą, bardzo przypadnie do gustu. Ja niestety nie mogę zaliczyć jej do grona moich ulubieńców, ale nie trafia również na listę porażek książkowych. Jest poprawnym wstępem do serii, która mam nadzieję zostanie odrobinę lepiej dopracowana. Liczę, że będzie mi dane odkryć nowe tajemnice świata Sidhe oraz że przy następnym spotkaniu z twórczością tego autora zostanę mile zaskoczona.
★★★★★★☆☆☆☆
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.

29 komentarzy:

  1. To prawda okładka jest cudowna i bardzo dopracowana. Pomysł na fabułę wydaje mi się ciekawy, ale na temat tej książki są tak różne opinie, a ja jestem dość wybredna, więc raczej po nią nie sięgnę, przynajmniej w najbliższym czasie :)

    http://pomiedzyrozdzialami.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł jest naprawdę świetny, dlatego mam nadzieję, że w następnych częściach jakoś się to rozwinie.:)

      Usuń
  2. Może kiedyś się skuszę i przeczytam, bo jestem ciekawa czy mi by się spodobała 😊 a recenzja jak zwykle świetna, buziaki x

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wielką chrapkę na tą książkę. Lubię tego typu literaturę i jestem ciekawa co ja będę o tej książce sądzić.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że przypadnie ci do gustu.:)

      Usuń
  4. To dobrze, że chociaż coś po środku, aniżeli miałaby być jakaś zła. :)
    Ja czuję, że by mi się spodobała, więc chcę przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby przypadła ci do gustu.:)

      Usuń
  5. No i właśnie tego się obawiam. Pomysł chce ci dupę urwać, ale jednak nie do końca wszystko tam ci zagra. Jednak przekornie sama mam ochotę ją przeczytać. Albo się zakocham, albo ponarzekam z tobą :D

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca narzekam, jestem po prostu troszkę zawiedziona, szczególnie, że ma genialną okładkę.:(

      Usuń
  6. Witaj! :D
    Wreszcie piszę do Cb komentarz na blogu, bo skrycie czekałam na taki post. Od razu mówię zn. piszę, że trzymam za Cb kciuki w tym trudnym czasie matur! Pojdzie Ci wyśmienicie!!!
    A teraz The call « nie chce mi się tego oprawiać w cudzysłów.
    Nie nawidzę porównań!!! Arrr! Nowe Igrzyska Śmierci, polski Justin Bimber(ale śmieszek)itp. No ludzie mili, nie porównujcie takich rzeczy/ludzi, co polskie to polskie, a co IŚ to Igrzyska... dotarło??? ;)
    Super recenzja, wreszcie znam zarys fabuły i Twoją dobrą opinię. Tak okładka jest cacy! A i jestem ciekawa wnętrza, bo niezwykle cieszy mnie fakt, iż coraz częściej autor/wydawnictwo dopieszczają książkę wizualnie. Coś dla ciała i duszy.
    No dobrze. Ja uciekam, bo miałam intensywny dzień na rolkach i padam na twarz i telefon mi zaraz padnie.
    Więc, do spisania!
    Xoxo

    Melloniasta:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo, że jest nazwana nowymi igrzyskami to niewiele ma z nimi wspólnego, więc może to cię zachęci.:)

      Usuń
  7. Jakie piękne zdjęcia, takie subtelne <3 Do książki mnie z kolei nie ciągnie ani trochę.

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie ja też czytałam bardzo skrajne opinie o tej książce, niektórzy bardzo ją chwalą, inni natomiast piszą, że to odgrzewany kotlet, mieszanka różnych książek z poprzednich lat, że nic oryginalnego... W sumie fajnie jest przeczytać taką mieszaną recenzję na temat tej książki. I tak naprawdę to nie wiem, czy skusić się na jej przeczytanie, bo coś mi mówi, że ta książka będzie po prostu poprawna, nic więcej, a trochę jest mi szkoda czasu na taką powieść. No ale zobaczymy, zawsze sięgam po książki spontanicznie, więc może pod wpływem chwili zdecyduję się na przeczytanie "The Call" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że możesz po nią sięgnąć, bo świat ma potencjał i naprawdę liczę na jego rozwinięcie w kolejnej części.:)

      Usuń
  9. Okładka okładką ale jakie piękne zdjęcia! <3 ostatnio wzięłam udział w konkursie w którym właśnie do wygranie jest The Call - zobaczymy czy będzie mi dane ją przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  10. zaintrygowałaś mnie <3

    zapraszam do mnie :*
    http://nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że nie spodobała Ci się, aż tak bardzo, ale widzę, że jednak znalazły się zalety :) Mi bardzo się spodobała, ale gdy ochłonęłam to może oceniłabym ciut inaczej... Sama nie wiem :/

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam, opinie są bardzo różne, ale bardzo cieszę się, że tobie bardziej przypadła do gustu.:)

      Usuń
  12. Tak okładka jest cudowna. A co do treści? Chyba będę musiała sama sięgnąć po tę pozycję i zobaczyć co mogę sama powiedzieć o tej książce. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem ciekawa twojej opinii o niej :)

      Usuń
  13. Mi rownież bardzo spodobała sie okładka :) faktycznie opinie są bardzo podzielone jednak chyba sie skuszę i przeczytam by wyrobić sobie własna. Bardzo ciekawa i drobiazgowa recenzja, cieszę sie ze tutaj wpadłam ;) blog będę obserwować i wpadać po inne czytelnicze inspiracje. Zapraszam rownież do mnie
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że zostajesz u mnie na dłużej.:)

      Usuń
  14. Słyszałam już o tej książce i wiele razy widziałam ją na bookstagramie. Sama fabuła jest według mnie dosyć ciekawa, więc może po nią sięgnę. Okładka rzeczywiście prezentuje się świetnie. Jedna z lepszy, jakie widziałam.
    Pozdrawiam xx
    http://slowoposlowie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musisz koniecznie dać mi znać, jak ją przeczytasz.:)

      Usuń
  15. mam chętkę na ową pozycję;) już ta okładka do mnie mówi czytnij mnie;D Obserwuję z miłą chęcią i zapraszam serdecznie do siebie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda? gdybym przechodziła koło niej w księgarni, na pewno zwróciłabym moją uwagę.:D

      Usuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia