sobota, 15 kwietnia 2017

Korona w mroku | Sarah J. Maas


Panuje przekonanie, że drugie tomy zawsze są najgorsze. Służą jako przejście między pierwszym, w którym zapoznajemy się z historią, a trzecim, gdzie akcja przyspiesza i zazwyczaj większość rzeczy wyjaśnia się, prowadząc do epickiego zakończenia. Korona w mroku to druga część, co prawda nie trylogii, lecz wciąż pojawia się widmo klątwy drugiego tomu. Czy w tym przypadku książce udało się uchronić przed tą przypadłością?

Celaena wygrała turniej na Królewską Obrończynie, jednak droga do wolności wciąż znajduje się poza zasięgiem jej wzroku. Musi wypełniać zadania powierzone jej przez króla mimo, że nie zawsze zgadza się z jego osądem. Ponad to, w zamku znowu pojawia się zagrożenie i Zabójczyni jest odpowiedzialna za rozwiązanie zagadki, powierzonej jej przez pradawną władczynię Elenę.

Tak jak przy opinii pierwszego tomu muszę przyznać, że jestem totalnie oczarowana. Znowu otrzymałam barwną historię, w której dzieje się jeszcze więcej niż w poprzedniej części i która wywołała we mnie jeszcze większy kac czytelniczy. A klątwa drugiego tomu? U pani Maas nie ma czegoś takiego jak klątwa drugiego tomu. Każda jej książka jest lepsza od poprzedniej i tak było tym razem. Szklany tron to poprawny, intrygujący wstęp, ale to w Koronie w mroku akcja zaczyna się rozwijać. Zagłębiamy się w świat magii i poznajemy jeszcze więcej zagadek, czyhających na naszych bohaterów.

Korona w mroku jest jedną z moich ulubionych części tego cyklu (chociaż kocham wszystkie całym serduszkiem). Wpływ ma na to fakt, że akurat w tym tomie duży nacisk położony jest na relacje Celaeny i Chaola. Jak wiecie, albo i nie, uwielbiam kapitana, dlatego ta część tak bardzo przypadła mi do gustu. Jego opanowanie, które w stosunku do Zabójczyni zamienia się w potok uczuć i niesamowitą opiekuńczość, urzekło mnie już w Szklanym tronie, a w Koronie w mroku moje zauroczenie tylko przybrało na sile. Kibicowałam tej dwójce od samego początku i byłam ogromnie szczęśliwa, gdy wszystko poszło w końcu po mojej myśli. 

Zaczęłam trochę nie po kolei, bo od romansu, który jest przecież najmniej istotny w tej powieści. Na pierwszy plan wysuwają się magiczne zagadki, które Celaena i jej przyjaciółka Nahemia próbują rozwiązać. W Koronie w mroku czułam o wiele więcej magii i właśnie w tej części na poważnie zanurzyłam się w świecie wykreowanym przez Maas. Odnoszę wrażenie, że Szklany tron może być potraktowany jako młodzieżówka, która posiada nadnaturalne elementy, jednak Korona w mroku zalicza się już w pełni do literatury fantastycznej. Pradawne stwory, zaskakujące moce i tajemnica, której strzeże Celaena to tylko pojedyncze elementy, które połączone w jedną całość tworzą niesamowicie wciągającą lekturę, której nie da się odłożyć na półkę.

Kurczaki, nie mogę oczywiście nie wspomnieć o zakończeniu, które moim zdaniem jest najbardziej szokujące właśnie w tym tomie. Mimo, że już je znałam, bo czytałam te książkę drugi raz, to znowu byłam w szoku, tym jak Maas postanowiła zakończyć Koronę w mroku. Nie wyobrażam sobie, żebym musiała jeszcze raz czekać na trzeci tom, po tym co autorka zaserwowała na końcu drugiego, więc jeśli czytacie pierwszy raz tę serię, polecam wam od razu zaopatrzyć się w kolejne części, no chyba, że lubicie trwać w czytelniczym dołku, który dopadł i mnie. 

No i na zakończenie wisienka na torcie, czyli mój ulubiony bohater z tej części. Proszę o fanfary, bo tytuł ten otrzymuje Mort, kołatka na drzwiach do grobowca Eleny. Mort skradł moje serce od pierwszych stron, na których się pojawił. Uszczypliwa kołatka, która za cel swojego życia obrała zapoznanie każdego z historią swego dumnego powstania. Irytujący i prześmiewczy dodawał humoru całej powieści i z niecierpliwością czekałam na sceny, w których występował. Koronę w mroku warto przeczytać chociażby po to, aby poznać Morta.

Nie chcę się znowu powtarzać, ale kocham serię Szklany tron. Korona w mroku to świetna kontynuacja, wzbudzająca jeszcze więcej podejrzeń i wątpliwość. Porwała mnie na kilka dni i nie chciała wypuścić ze swoich szponów i już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po Dziedzictwo ognia i ponownie zanurzę się w losach Zabójczyni.

★★★★★★★★★☆

16 komentarzy:

  1. "Szklany Tron" bardzo mi się podobał, ale niestety jeszcze nie sięgnęłam po kontynuację. Mam nadzieję, że zrobię to w najbliższym czasie, bo ogromnie zaciekawiłaś mnie rozwinięciem relacji Celeany i Chaola. Od początku byłam team Chaol ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To witam w klubie miłośników Chaola i mam nadzieję, że sięgniesz po drugi tom.:)

      Usuń
  2. Mnie trochę nudził ten tom, ale to zakończenie było mocne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co by tu dużo napisać, podpisuję się pod wszystkim co napisałaś. Uwielbiam tą część i Chaola ♥
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dopiero jestem w tracie czytania pierwszego tomu, więc jeszcze tu wrócę :D

    Nebieskie Iskry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że pierwszy tom przypadnie ci do gustu.:)

      Usuń
  5. Również uwielbiam twórczość pani Maas i jaka jestem szczęśliwa czytając, że ktoś również uwielbia Chaola. Po tych wszystkich zachwytach Rowanem straciłam nadzieję. Mort definitywnie zasługuje na miejsce w recenzjach, jego komentarze wygrywały.
    Zapraszam do mnie
    ninquellote.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rowana również bardzo lubię, jedna Chaol na zawsze pozostanie w moim sercu.<3

      Usuń
  6. Nie ma słów na to jak uwielbiam tę serię. Jak pomyślę o tym, kiedy to ja czytałam tę część! Jak to było dawno temu! Mam za sobą lekturę tomu piątego i mogę Ci powiedzieć, że zazdroszczę, iż masz to jeszcze przed sobą!
    Cudowny blog oraz recenzja :)

    Pozdrawiam,
    Dziewczyna z książkami
    (http://zagoramiksiazek.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju za każdym razem jak widzę, że ktoś już przeczytał Imperium chce mi się płakać. No cóż jeszcze trochę.:(

      Usuń
  7. Akurat Szklany tron nie cierpi na syndrom drugiego tomu i bardzo dobrze. Za to mnie Dziedzictwo ognia do gustu nie przypadło ;/
    A teraz cię dobiję, bo będę się zabierać za Imperium burz :D :D

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście czytam ten komentarz, gdy już Imperium jest u mnie i mogę czytać do woli. Gdyby zauważyła go wcześniej, moje serduszko najprawdopodobniej pękłaby na pół.:D

      Usuń
  8. Kołatka w drzwiach najlepszym bohaterem? :) Muszę przeczytać co takiego ma w sobie ta kołatka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mort jest fenomenalny, powinnaś go pokochać.:D

      Usuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia