niedziela, 5 marca 2017

Rok 1984 | George Orwell


Po Rok 1984 Georga Orwella sięgnęłam z trzech powodów. Po pierwsze, nigdy nie spotkałam się z negatywną opinią na temat tej książki. Każdy na bookstagramie i booktubie zachwalał ją i polecał. Po drugiej znajduje się ona na liście Wyzwania czytelniczego Rory Gilmore, w którym, jak wiecie albo i nie, biorę udział. Trzecim czynnikiem, który przechylił szalę z Rokiem 1984 w moją stronę jest fakt, że był on lekturą szkolną, a ja jako przykładny uczeń lektury czytam, lub chodź staram się.

W powieści tej poznajemy Winstona, przykładnego członka partii, który nie wyróżnia się niczym niezwykłym. Ma swoją rutynę, stabilną, monotonną pracę i jest względnie zadowolony z życia. Nadchodzi jednak taki moment, kiedy w całym ustroju Oceanii, czyli jednym z trzech mocarstw w tej powieści, coś zaczyna mu nie pasować. Fakty nie łączą się logiczną całość co wywołuje sprzeczne emocje u bohatera i zaczyna on szukać odpowiedzi na nurtujące go pytania.

Nawet nie wiecie, jak bardzo cieszę się, że zabrałam się za tę książkę. Generalnie lektury w liceum w większości przypadków są świetne, ale Rok 1984 przebił wszystkie, które czytałam do tej pory.

W wyżej wspomnianej Oceanii panują rządy partii, wielbiącej Wielkiego Brata. Wielki Brat jest wszędzie, widzi wszystko, kontruluje myśli, słowa, czyny. Nie można od niego uciec, jest niczym Bóg - wszechobecna siła nadzorująca życie mieszkańców. Jedzenie jest wydawane na kartki, a teleekranów, czyli formy telewizorów, nie można nigdy wyłączyć. Monitorują one cały czas działania obywateli. Za wszystko można być skazanym, a największą zbrodnią jest myślozbrodnia. Również ministerstwa tego państwa są jednym wielkim paradoksem: Ministerstwo Prawdy zajmuje się zmienianiem faktów, tak aby były zgodne z ideologią partii, Ministerstwo Pokoju prowadzi działania wojenne, Ministerstwo Miłości zapobiega jakimkolwiek uczuciom, a Ministerstwo Obfitości odpowiada za racjonowanie przydziałów jedzenia. Świat ten wydaje się być przerażający, lecz ludzie tego nie widzą i ślepo wierzą w każdy komunikat Wielkiego Brata. Wszelkie odstępstwo lub własne zdanie jest niesamowicie niebezpieczne, ponieważ Policja Myśli cały czas pracuje, wyłapując buntowników, aby ich unicestwić. Dochodzi do tego, że nawet myśli obywateli są zniewolone. Nie mają oni prawa do własnego zdania oraz przyjemności, a miłością mogą obdarzyć tylko Wielkiego Brata. 

Gdy zaczęłam zagłębiać się w świat wykreowany przez George'a Orwella byłam coraz bardziej zdziwiona tym, co ten autor potrafił stworzyć. Wymyślił wizję przyszłości, w której nic nie jest pewne, a ludzie przedstawieni są jako bezduszne kreatury, niezdolne do odczuwania jakichkolwiek emocji i uczuć. Zwykłe pisanie pamiętnika okazuje się być przestępstwem, które może skończyć się utratą życia. System jednak nie poprzestaje na morderstwie - osobę skażoną trzeba całkowicie unicestwić i zniszczyć wszystkie dowody na to, że kiedykolwiek istniała. Tym właśnie zajmuje się Winston, który pracuje w Ministerstwie Prawdy. Często zdaje się mu zmienić tekst przemowy Wielkiego Brata, czy treści artykułu w którym występuje nazwisko osoby unicestwionej. Nie zadaje on zbyt dużo pytań, po prostu wykonuje swoją pracę jak każdy przykłady członek partii. Bierze udział w dwóch minutach nienawiści, potępia rewolucję i cieszy się z dobroci jaką obdarzają państwo przywódcy, aż do momentu pewnej niezgodności, którą udaje się mu wyłapać. Zaczyna zauważać coraz więcej, aż dopuszcza się pierwszej zdrady: postanawia prowadzić pamiętnik. Winston jest świadomy, że moment zapisania pierwszego słowa jest równoznaczny z wydaniem wyroku śmierci, mimo to, decyduje się na to.


Nie chcę wam tu za dużo pisać o fabule, bo jednak każdy powinien sam móc ją odkryć. Rok 1984 to przede wszystkim świetny obraz przyszłości, która miała już miejsce i która może się powtórzyć. Przecież wszystkie te zniewolenia działy się zarówno w niemieckich jak i rosyjskich obozach pracy, tyle że tam ludzie byli świadomi swojej sytuacji w przeciwieństwie do bohaterów powieści Orwella. Książka ta rewelacyjnie ukazuje próby buntu uciśnionego człowieka, który mimo, że nie zgadza się z panującym systemem, to wciąż nie potrafi znaleźć w sobie siły, aby się mu przeciwstawić. Mamy tutaj również drogę do totalnego wyniszczenia i złamania człowieka, który w momencie największego bólu i upokorzenia gotów jest zmienić wszystkie swoje przeświadczenia poczynając od powszechnej prawdy jaką jest działanie dwa plus dwa. Dwa plus dwa może równać się pięć jeśli tylko tego zażyczy sobie partia. 

Najbardziej przerażają w tym wszystkim jest to, że świat dąży właśnie do takiego zniewolenia. Już teraz większość ludzi nie wyobraża sobie dnia bez sprawdzenia Facebook'a, Instagram'a czy Snapchat'a. Do wszystkiego używamy internetu nie będąc nawet świadomym, jak bardzo się przez to odkrywamy. Wysyłamy swoje zdjęcia przez różne komunikatory, zakładamy blogi i tworzymy swój kącik w miejscu, gdzie każdy może to zobaczyć. Czy nie przypomina to ciągłej obserwacji, jak to było w Roku 1984? Ja widzę sporo powiązań.

Niezaprzeczalną zaletą tej powieści jest to, że czyta się ją niczym najlepszą młodzieżówkę, no może z wyjątkiem księgi Goldsteina, przez którą jednak warto przebrnąć, bo tłumaczy wiele zagadnień poruszanych w książce. Mimo licznych opisów, nie byłam ani trochę znudzona, przeciwnie, chłonęłam niczym gąbka wszystkie zawiłości tego świata próbując go poznać i jak najlepiej zrozumieć. Zafascynował mnie system i to jak ludzie są mu ślepo podporządkowani i dzięki każdej nowej informacji, coraz lepiej budowałam rekonstrukcję Oceanii w swojej głowie. 

Bardzo cenie książkę, jeśli wzbudza we mnie jakieś refleksje. Lubię czytać niewymagającą literaturę, po to aby się po prostu zrelaksować i odpocząć - czytanie jest dla mnie przede wszystkim przyjemnością. Jednak czasami mam ochotę zabrać się za coś, co zostawi mi w głowie mnóstwo pytań, nad którymi będę mogła trochę się zastanowić i cholernie cieszę się, że Rok 1984 był taką lekturą. Spełnił wszystkie moje oczekiwania, a uwierzcie, że były one ogromne. To jak bardzo ta książka była polecana na samym stracie postawiło jej wysoką poprzeczkę, którą na szczęście udało się jej przeskoczyć. Jedyne czego żałuję to fakt, że zabrałam się za nią dopiero teraz, chodź może to i dobrze - jestem starsza i więcej mogłam z niej wynieść. Rok 1984 to genialna powieść i każdy, dosłownie każdy powinien się z nią zapoznać.

★★★★★★★★★☆

14 komentarzy:

  1. Jedna z najlepszych książek w moim życiu. Piękna i przerażająca zarazem. Pamiętam, że zakończenie wbiło mnie w fotel, bo zrozumiałam, że nie można wygrać z systemem.
    Skoro ci się podobało, polecam również "Nowy wspaniały świat" Aldousa Huxleya, bardziej biologiczny, ale i obrzydliwy świat, który tak samo wstrząsa. Chociaż i tak u mnie na podium pozostaje Orwell. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam już wcześniej o tej książce i na pewno będę chciała się za nią zabrać :)

      Usuń
  2. Strasznie długo zabieram się za przeczytanie tej książki, od lat mam ją w planach, a i tak nic z nich nie wychodzi :) Najwyższa pora trochę bardziej się zmotywować, bo Twoja recenzja jest naprawdę zachęcająca. Szkoda, że nie miałam tej książki jako lektury w liceum, dzięki temu na pewno już dawno bym ją przeczytała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lektury są tak szykanowane, a dzięki kanonowi można poznać dużo świetnych powieści. Koniecznie daj znać, gdy przeczytasz tę książkę!

      Usuń
  3. A ja się pochwalę, że czytałam ją na długo przed omawianiem, bo nie zorientowałam się, że jest na liście ;) Również jestem w niej niesamowicie zakochana i nawet chciałam spróbować innych dzieł autora, ale kompletnie nie umywają się do niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się podobała :)

      Usuń
  4. Klasyka, którą obowiązkowo muszę poznać. Czytałam inną książkę tego autora (jeszcze przed maturą) i zrobiła na mnie ogromne wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki to był tytuł? Sama chcę się jeszcze zabrać za folwark zwierzęcy.:)

      Usuń
  5. Zaitrygowałaś mnie tą recenzją :) Co prawda to nie moje klimaty, ale z ciekawości chętnie zapoznam się z tą lekturą :)
    Ps. Piękne zdjęcia ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo i mam nadzieję, że kiedyś po nią sięgniesz.:)

      Usuń
  6. Ja właśnie również chciałam po nią sięgnąć, bo ludzie tak chwalą. No i w końcu sięgnęłam i uwielbiam tę książkę ♥ Ja nie dziwię się, że tak chwalą, nie dość, że to genialna powieść dystopijna, to jeszcze klasyk. A jeszcze ten szczegółowy styl pisania autora jest cudowny. Jedna z lepszych książek jakie przeczytałam. :)
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuje się pod wszystkim co napisałaś, powieść zdecydowanie warta uwagi.:)

      Usuń
  7. hmmmm... ciekawi mnie ta pozycja, muszę się zastanowić nad zakupem :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 oddam ci książkę , Blogger