sobota, 25 marca 2017

November 9 | Colleen Hoover


Nie wiem czy wiecie, ale uwielbiam Colleen Hoover. Zawsze, gdy potrzebuję lekkiej niezobowiązującej książki, która pozwoli mi się odstresować i zapomnieć o bożym świecie, to w ciemno sięgam po którąś od tej pani. Tak było i tym razem. Chciałam romansu, dzięki któremu oderwę się od rzeczywistość i spędzę kilka godzin zagłębiając się w losy bohaterów i to otrzymałam.

Ben i Fallon poznają się 9 listopada w nietypowych okolicznościach. Data ta jest wyjątkowa dla obojga bohaterów, a ich przypadkowe spotkanie przeradza się w dzień spędzony razem. Gdy dobiega on końca postanawiają ustanowić z niego pewien rytuał - co roku, dziewiąty listopada mają spędzić razem, w tym samym miejscu i o tej samej porze. Wyznaczają sobie zadania na kolejny rok i obiecują zero kontaktu między spotkaniami.

Na samym początku muszę przyznać, że lekko obawiałam się tego, jak Hoover zrealizuje swój pomysł. Książka podzielona jest bowiem na kilka części, a każda z nich dotyczy innego 9 listopada. Nie ma tu opisów dni w roku, które bohaterowie spędzają oddzielnie i bałam się, że jeśli ich losy będą przestawione tylko fragmentami, nie będę potrafiła przez to zżyć się z nimi. Na szczęście było wręcz przeciwnie i zabieg ten niesamowicie mi się spodobał. Autorka niczego nie rozwlekała i pozbyła się zapychaczy co sprawiło, że cały czas byłam zainteresowana i nie potrafiłam odłożyć książki na półkę.

Jak to bywa z tą pisarką, nic nie jest tak proste jak się może wydawać.  Po opisie i pierwszych kilku stronach, osoba, która pierwszy raz ma styczność z Hoover, może spodziewać się cukierkowego romansu. Zaawansowany czytelnik jednak wie, że byłoby to zbyt piękne. Przez całą lekturę czekałam na moment, aż w końcu zostanie zrzucona na mnie emocjonalna bomba i oczywiście się doczekałam. Jak zwykle dowiadujemy się czegoś szokującego, co wpływa na losy naszych głównych bohaterów i sprawia, że jeszcze bardziej zanurzamy się w ich historię.


Właśnie, co z bohaterami. On to początkujący pisarz i gdy spotyka Fallon postanawia stworzyć romans z nimi w rolach głównych. Ona z kolej jest aktorką, która przez pewien wypadek utraciła wszelkie szanse na karierę. Rzadko się to zdarza, ale udało mi się polubić oboje. Zarówno Ben, jak i Fallon, zaskarbili sobie miejsce w moim sercu i od razu zaangażowałam się w ich historię, kibicując od pierwszej strony. Ben to ten typ bohatera, przystojny i opiekuńczy, który bezceremonialnie wpakowuje się na listy książkowych chłopaków. Co do Fallon miałam małe wątpliwości, lecz finalnie oceniałbym ją pozytywnie.

Zauważyłam, że Colleen Hoover, w swoich dziełach, często porusza "artystyczne" dziedziny. W Maybe someday była to muzyka, wokół której skupiała się cała akcja, a z tego co się orientowałam w Confess głównym motywem jest sztuka. Tutaj zaś skupiła się na pisarstwie i aktorstwie. Dodanie właśnie tych wątków, przynajmniej u mnie, sprawia, że historia jeszcze bardziej zapada mi w pamięć, ponieważ po porostu lubię takie połączenie. Romansu i pewnego rodzaju sztuki.

November 9 nie jest książką bez wad. Jako osoba, która ma za sobą mnóstwo książek tego typu, widzę wszystkie schematy jakie się w niej pojawiły i to, jak bardzo ta historia jest nierzeczywista. No bo błagam was, chyba nikt nie wierzy, że takie rzeczy dzieją się w prawdziwym życiu, no ale co ja tam wiem, mam tylko 18 lat. Może jutro wpadnę przez przypadek na miłość swojego życia i będę musiała edytować wpis. Jednak ta nierzeczywistość mi nie przeszkadzała, było to dokładnie to, czego się spodziewałam, więc moje wymagania zostały zaspokojone.

November 9 to opowieść, którą przede wszystkim poleciłabym fanom tej autorki. Jest w niej wszystko, za co uwielbiam książki Colleen, więc jeśli również darzycie sympatią tę autorkę, to koniecznie sięgnijcie po opowieść o Benie i Fallon.

★★★★★★★☆☆☆

34 komentarze:

  1. Jestem ogromną fanką Colleen Hoover ♡ Uwielbiam wszystkie jej książki ♡ "November 9" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła :) Chętnie kiedyś do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja pewnie też jeśli znowu będę miała ochotę na romans, który wiem, że mnie zawiedzie.:)

      Usuń
  2. Tak samo jak ty uwielbiam Panią Hoover. :) Właśnie jestem w trakcie czytania tej książki i przyznam, że początek za bardzo mi się nie spodobał. Ale dałam dalej tej książce szanse może i mnie zaskoczy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam czytać książki Hoover, tyn bardziej że jest ona naprawdę cudowną osobą, ale November 9 mnie rozczarowało. Ostatnio pojawiło się dużo recenzji tej książki i chyba jestem jedyną, która uważa tę pozycję za najsłabszą w dorobku autorki. Pierwsza połowa była cudowna i urocza, druga według mnie wszystko popsuła i mimo że czytało mi się szybko i przyjemnie to coś mi "zgrzytało". Nadal nie wiem co, ale może kiedyś się dowiem o co mi chodzi :p
    Hoover lubię przede wszystkim za te wątki artystyczne i nie mogę się doczekać aż wyjdzie u nas "Confess" bo według mnie to jest najlepsza historia, najlepsza dziedzina sztuki i najlepszy bohater :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Nie mogę się doczekać Confess tym bardziej, że wychodzi serial na jej podstawie. W moim przypadku na ten moment ulubieńcem pozostaje Maybe someday, ale uważam, że November 9 było wciąż lepsze od Ugly love, które jakoś do mnie nie trafiło.:/

      Usuń
    2. O czekaj całkiem zapomniałam o "Ugly love"! to zdecydowanie było gorsze. Nie moje klimaty i jak bohaterowie przewinęli się w tej książce to moja jedyna reakcja to było takie "ugh" trochę takie sielankowe życie koniec końców mieli XD

      Usuń
  4. Hoover jest jedną z moich ulubionych pisarek i na tej powieści również się nie zawiodłam. Na pewnej stronie byłam przekonana, że zaraz wszystko się ułoży, ale nigdy nie jest idealnie- moje serce wtedy pękło. A głównie chodzi mi o to, co się stało pomiędzy Benem, a dziewczyną jego brata :/ Z niecierpliwością czekam aż przetłumaczą Confess, bo wydaje mi się, że to będzie kolejna dobra książka Hoover :D
    Pozdrawiam
    http://strazniczka-ksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, również miałam jedno wielkie "nieeee" wymalowane na twarzy gdy to przeczytałam.:(

      Usuń
  5. A mnie z kolei Hoover nie potrafi zauroczyć. Owszem, miło czyta mi się jej książki, ale jednak bez większych rewelacji, zatem nie wiem, czy sięgnę po "November 9" - może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorkę lubię za jej lekkość pisania, gdy będziesz potrzebowała czegoś prostego to November 9 jak najbardziej się nada.:)

      Usuń
  6. Zwrocilas uwagę właśnie na to piękne połączenie romansu i sztuki. To jest właśnie urzekające w książkach Hoover. I zawsze ciężko jest zrozumieć, czy mogłoby się to stać naprawdę. Pewnie nie w tak prostych i romantycznych okolicznościach, ale autorka umie zwykłe historie upleść w chywytające za serce romanse 😍 kocham ją!

    Pozdrawiam,
    bookwormpl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest zdecydowanie najlepsze aspekt jej książek, który sprawia, że niesamowicie przyjemnie się mi je czyta.:)

      Usuń
  7. To zdecydowanie moja ulubiona książka tej autorki, ta i "Hopeless" - jak dla mnie nie mają sobie równych :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytałaś może Maybe Someday? U mnie właśnie ona znajduje się na podium książek tej autorki.:)

      Usuń
    2. Czytałam :) To była pierwsza książka Colleen Hoover jaką przeczytałam i dzięki której sięgnęłam po kolejne - bardzo mi się podobała :) Każda książka autorki ma w sobie coś urzekającego, innego i każda jest tak naładowana emocjami, że ciężko tak naprawdę wybrać najlepszą. Wskazałam na "Hopeless" i "November 9" bo najwięcej o nich rozmyślałam po zakończeniu :)

      Usuń
  8. Mi ta książka mniej przypadła do gustu, jednak nie była zła. Nawet był moment kiedy się wzruszyłam i ogólnie Hoover miała naprawdę ciekawy pomysł na fabułę - to muszę jej przyznać. Nie zżyłam się jakoś z bohaterami.. ale tak jak piszesz - fani tej autorki bardzo polubią tą książkę. Ja szanuję i lubię twórczość Colleen Hoover, ale dla mnie jej książki są na jeden raz :D

    skrytaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie większość romansów, przynajmniej u mnie, jest na raz. Jednak miło spędziłam przy niej czas.:)

      Usuń
  9. moja ulubiona książka! <3
    obserwuję i będę zaglądać ^^

    zapraszam do mnie :*
    http://nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham książki Colleen Hoover <3 November 9 jest jedną z moich ulubionych jej autorstwa <3

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytam zbytnio książek tej autorki,a chyba powinnam zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Colleen uwielbiam za całą jej twórczość, a November 9 nie jest tutaj wyjątkiem ^^
    Jak dla mnie świetna!

    Pozdrawiam cieplutko ♥

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
  13. Mimo, że bardzo lubię tę autorkę to akurat ta książka niespecjalnie mnie zachwyciła. Czułam irytacje podczas czytania jej, ale w sumie powodu nie mogę zdradzić bo nie chce innym spoilerować. :/

    Pozdrawiam,
    Magda z Dwie strony książek


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli możesz, napisz mi na dm na instagramie co cię irytowało, z chęcią poznam twój punkt widzenia.:)

      Usuń
  14. Czytałam przed chwilą recenzję tej książki na innym blogu i pomyślałam sobie, że Hoover jest chyba niespełnioną artystką, bo wszędzie umieszcza te artystyczne wątki. A tu proszę, nie tylko ja zauważam, że często "zaraża" (?) swoich bohaterów równego rodzaju sztuką :)
    Mam ją na swojej liście, tylko lista wciąż długa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że ty też to zauważyłaś! Jest to lekka opowieść idealna na odstresowanie, więc jeśli będziesz takiej potrzebować, śmiało możesz przeczytać November 9.:)

      Usuń
  15. Ja ją dopiero będę czytać November 9, po całkiem niezłym "Maybe Someday" mam nadzieję, że się nie rozczaruję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maybe someday jest moją ulubioną na ten moment! Mam nadzieję, że November 9 cię nie zawiedzie.:)

      Usuń
  16. Z tego co pamiętam, to pochłonęłam ją w jeden dzień i bardzo miło spędziłam z nią czas. Na pewno kiedyś do niej wrócę x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jest taka idealna na raz, na odstresowanie :)

      Usuń
  17. Bardzo podobają mi się książki tej autorki, a wciąż mam ich wiele do nadrobienia. :D
    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że żadna z nich cię nie zawiedzie. :)

      Usuń
  18. Czytałam całkiem sporo książek tej autorki i powiem tak. Ona po prostu świetnie pisze. Ma taką lekkość pióra i umiejętność oddawania emocji, dajemy się temu ponieść i lektura jest wtedy bardzo przyjemna. Co do tej książki, najpierw byłam zaskoczona sposobem jej napisania, czyli że opisywane są wydarzenia z 9 listopada. Spodobało mi się to, ale tak jak piszesz, trochę to mało rzeczywiste, że spędzając ze sobą jeden dzień w roku można tak na poważnie się zakochać. Po przeczytaniu pierwszego rozdziału domyśliłam się reszty, a pod koniec zgrzytałam zębami. To może być świetna książka dla kogoś, kto jeszcze nie zna gatunku. Dla osób, które poczytały już trochę young adult jest tak usiana schematami, że gdyby nie styl pani Hoover, to by się nie obroniła. Takie moje zdanie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mam podobne zdanie do twojego. Książka idealna dla fanów Hoover, bo jest w niej wszystko za co kochamy tę autorkę.:)

      Usuń

Copyright © 2016 oddam ci książkę , Blogger